Nie ma czegoś takiego jak sprawdzone miejsce.
Na wyspach zatrzęsienie polaków (gdzie teraz nie ma polaków? chyba w Australii?

), także konkurencja spora. Jeśli nie masz określonego zawodu i jesteś normalnym kolesiem, który może robić wszystko ale tak naprawdę nic, to tylko olbrzymie szczęście może Cię uratować. Pracodawcy 'konkretnych' punktów niechętnie zatrudniają na krótki okres a 'niekonkretne' roboty są obstawione wianuszkiem chętnych na daną posadę.
Ja już widziałem chyba wszystko, ludzie co szukali pracy przez 3 miesiące- codziennie po 8 godzin i wracali z długami do kraju, widziałem tez idotów, którzy wysiadali z samolotu i zauważali, że nie mają wystarczających pieniędzy po czym wracali nazajutrz autokarem do domu, w końcu widziałem dwie dziewczyny z typowymi umysłami nastolatek (w bagażu 1Kg kiełbasy i 6L gorzały), bez języka, bez doświadczenia i prawie że bez pieniędzy. Uderzyły w pierwsze miejsce po czym obie dostały propozycję pracy i zaczęły zarabiać kasę po 18-stu godzinach od opuszczenia lotniska. Wszystko jest możliwe.
Jednak jeżeli, Ty na przełomie czerwca i lipca szukasz sprzymierzeńców w internecie, to powodzenia kolego;)