Miasteczkowa Historia, ta historia powstala juz wczesniej.... i jest straszna :) |
![]() ![]() |
Miasteczkowa Historia, ta historia powstala juz wczesniej.... i jest straszna :) |
11-06-2006, 03:23 PM
Post
#1
|
|
|
Grupa: Member Postów: 29 Dołączył: 07-10-2005 Użytkownik nr: 1276 |
W KOLEJNYCH POSTACH ZACHCEAM DO DOPISYWANIA DALSZYCH CZESCI HISTORII - STWÓRZMY WLASNA HISTORIE MOGA BYC KROTKIE WATKI JA ZACZNE
MIASTECZKOWA HISTORIA Daniel zbudził się nagle ok. 5:23, był przerażony - śnił mu się koszmar jak zostaje zamordowany w lesie nieopodal jeziora. Spojrzał w okno. Słońce oślepiło jego zaspane oczy. Był piękny słoneczny dzień w miasteczku "Winepark". Dziś miał się wybrać nad jezioro leżące ok 2 km od jego domu. Rutynowo, co sobotę wybierał się w to miejsce by zaznać spokoju i ciszy, jaka tam panuje... Umył się, ubrał, zjadł śniadanie, spakował plecak i wyruszył... W miasteczku miał tylko jednego przyjaciela o imieniu Gary, wspólnie pływali w jeziorze,lecz tym razem Gary zachorował i nie mógł z nim iść. Daniel szedł wązką ścieżką nieopodal lasu. Mijając dom kolegi zajrzał do niego. Wymienili pare zdań, napili się herbaty. Gary był zaniepokojony krzykami, jakie słyszał w nocy, przez które nie mógł zasnąć... Gary mówił i ostrzegł przyjaciela by odpuścił sobie dziś wędrówkę nad jezioro, gdyż ma złe przeczucia, co do zdarzenia zeszłej nocy... Daniel wysłuchał przyjaciela jednak nie posłuchał przestrogi... Następnie ruszył samotnie w dalszą drogę. Idąc wązką szutrową drogą zauważył na pobliskim drzewie stojącym ok 10m od lasu biało-czerwoną koszulkę. Zaciekawiła go, gdyż szedł tą drogą zeszłego dnia i jeszcze jej nie było. Następnie ruszył w jej kierunku... Gdy dotarł na miejsce urwał blisko leżący patyk, zdjął koszulkę i obejrzał ją dokładnie spostrzegając,iż jest splamiona krwią... W jego głowie zrodziło się wiele myśli... Po raz pierwszy był postawiony w takiej sytuacji, że nie wiedział, co dalej robić.Przypomniał sobie przestrogę kolegi i zdecydował się... Zdecydował się dokładniej obejrzeć ową koszulkę. Przyjrzał się jej i zobaczył spod plam krwi napis "Cracovia". -Żydzi! Pomyślał Daniel i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu ciała. Przeszedł większy obszar w pobliżu koszulki, lecz nie znalazł nic ciekawego prócz: pały baseballowej, kominiarki, butelek po koktajlu Mołotowa i wielkiej matchety. Mimo to postanowił jeszcze poszukać. Idąc dalej znalazł kilka łusek kaliber 9mm i pusty magazynek. Znalazł też coś ciekawszego... Coś, co przykuło jego uwagę i strasznie go zdumiało......Była to mała drewniana chatka. Zostawił wszystkie dowody wskazujące na jakąś rozróbę i ruszył w kierunku chatki... Gdy szedł zauważył jeszcze po drodze 4 granaty, wziął jeden ze sobą i podszedł do drzwi domku. Chatka była z drewna, obrośnięta mchem, była stara, miała 4 okna z każdej strony jedno oraz co dziwne i co go bardzo zastanawiało... Metalowe drzwi. Pomyślał, cóż może być schowane w tej chatce,że strzegą jej metalowe drzwi!?......Nie mogąc powstrzymać swej ogromnej ciekawości, postanowił zobaczyć, co znajduje się w środku. Chatka była bardzo stara, obrośnięta mchem, okna były tak czarne z brudu, że nic nie mógł przez nie zobaczyć. Postanowił, więc użyć jednego z granatów by wysadzić metalowe drzwi. Jednak, gdy wyciągnął go z kieszonki dżinsowych spodenek, niefartownie wypadła zawleczka zabezpieczająca granat przed wybuchem. Spanikowany Daniel rzucił nim w kierunku małej chatki, która w tym czasie była oddalona od niego o kilkanaście metrów. Rzucony granat w stronę chatki odbił się od metalowych drzwi spadł na ziemie i zaczął się toczyć z niewielkiej górki, na której zbudowana była chatka w stronę Daniela. Spanikowany chłopiec kucając i zakrywając rękami głowę posikał się ze strachu i prawie walnął kloca.. Granat przetoczył się tuż koło jego nogi, lecąc dalej w dół aż zatrzymał się na szutrowej drodze, która prowadziła przez las. Daniel miał wielkie szczęście, że granat okazał się niewypałem. Po chwili z za drzwi drewnianej chatki dobiegł głośny ryk. Chłopiec usłyszał też pare odgłosów przypominających upadek z lóżka, wywrócenie stołu obicie o ścianę oraz odgłos kroków przypominających chód pijanej krowy wracającej z pastwiska... To coś obiło się także o metalowe drzwi wydając przy tym jęk z bólu "aaaaaaaaa!!!" i ochrypły okrzyk "ku**a m*ć jeb**e metalowe drzwi!!!" Drzwi się otworzyły a ku jemu zdumieniu ukazał się w nich wielka i gruba postać...... Chłopiec był tak przerażony,że w pierwszej chwili nie spojrzał w stronę drzwi tylko postanowił jak najszybciej schować się za obficie krzaczastym krzewem,który zasłaniał całą jego osobę.. Wielka,gruba postać krzyknęła.. Co się tu kur*a dzieje..?... Lecz chłopiec nie odpowiadał,bardzo się bał i chciał pozostać niezauważony. Gruba postać stanęła chwile w bezruchu by nasłuchiwać kroków tego, kto zapukał do drzwi (rzut granatem) nic nie usłyszała i ppomyślała,e coś jej się wydawało, następnie z powrotem weszła do swojej chatki.. Daniel słysząc zamykające się powoli pancerne drzwi wyszedł z ukrycia i poszedł pozbierać dowody,a mianowicie po pałkę baseballową, matchetę, łuski kaliber 9mm + pusty magazynek, kominiarkę, butelkę po koktajlu Mołotowa, pozostałe 3 granaty oraz zakrwawioną koszulkę z napisem CRACOVIA... Pozbierał wszystko i wsadził do swojego plecaka. Pomyślał,że w razie niebezpiecznej sytuacji może mu się to wszystko przydać.. Granaty przywiązał do swojego paska,a matchetę trzymał w ręku. Wrócił za krzew i zaczął oglądać chatkę z ukrycia... W jego głowie zrodził się świetny plan...Otóż celem jego planu było dowiedzieć się, kim jest owa postać? i dlaczego mieszka w ukrytej chatce w lesie za metalowym drzwiami? Zastanawiał się też jak niepostrzeżenie wejść do środka. Patrząc z ukrycia na domek zauważył na jego dachu komin, który był wystarczająco szeroki, aby się przez niego przecisnąć. Wyciągnął, więc zakrwawioną koszulkę CRACOVI z plecaczka i rozpruł ja na małe nitki, z których następnie splótł linę (tego tricku nauczył się w zeszłe wakacje na obozie harcerskim, gdy za pomocą gumki od majtek musiał zejść ze 250-cio metrowej pionowej skały bez asekuracji), więc to nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu. Gdy po 3 minutach lina była juz gotowa przywiązał do niej matchetę i zarzucił na komin a następnie wspiął się na dach. Komin, jak wcześniej przypuszczał był wystarczająco szeroki, aby mógł się przez niego przecisnąć, lecz nie dość wystarczająco by mógł wziąśc ze sobą plecak i granaty przypięte do paska. Ale żeby czuć się pewnie w trudnej sytuacji wsadził sobie w odbyt jeden z 3 pozostałych granatów i wskoczył do komina głową w dół. Gdy juz znalazł się w domku zobaczył tą dziwną postać, która siedziała przy stole zjadając mech, czarne jagody i surowe muchomory, które dały mu dużo do myślenia. Słyszał, bowiem od pradziada opowieści o "starej grzybiarze" mieszkającej, w leśie, która nie tylko żywiła się trującymi grzybami, ale także czymś jeszcze...(Pradziad niestety tego mu tego nie zdradził, ponieważ był jeszcze młody i o pewnych rzeczach nie wiedział). Ale wiedział natomiast teraz, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie i że ucieczka przez komin jest nie możliwa..Postanowił ukryć się pod łóżkiem i czekać na odpowiednią okazje... (Wy już wiecie jak wyglądała, Grzybiarka ale chłopiec tego jeszcze nie wiedział,gdyż nie miał okazji spojrzeć jej prosto w oczy..)Chłopiec spoglądał ze swej skrytki na poczynania grzybiarki i próbował rozeznać się, co znajduje się w domu... Nagle dostrzegł,że na ścianie przy kominku jest przybity plastikowy worek ociekający krwią...., A na podłodze była już dosyć duża plama krwi. W ty m momęcie przypomniał sobie o przestrodze Garego, który mówił o dziwnych odgłosach, jękach i krzykach dochodzących właśnie z lasu zeszłej nocy. Patrząc na worek domyślał się najgorszego, a mianowicie,że w środku jest zamordowany, poszatkowany człowiek... Chatka była nie równo położona, więc krew powoli spływała do kryjówki chłopca.. Daniel obliczył,że krew powinna spłynąć do niego w ok 5 min.(kolejna sztuczka, lecz nie z harcerstwa, lecz nauczył go tego sam wielki CHUCK NORRIS)W tym czasie powinien coś wymyślić,ażeby się przenieść w inne miejsce. Grzybiarka nie wiedząc, że ktoś jest w jej domu spokojnie przygotowywała kocioł i swoje przysmaki: mech, czarne jagody i surowe muchomory, następnie wzięła plastykowy worek ociekający krwią i wyjęła z niego jak wcześniej domniemał się Człowieka, lecz trochę się pomylił, gdyż nieposzatkowanego. Grzybiarka wzięła blisko leżący tasak,który kupiła poprzez telezakupy Mango, i ucięła nogę temu człowiekowi. I nagle krzyknęła Ja Pier* Kurcze frak... Mam tępy tasak tak być nie może.... Ubrała swe trzewiki, otworzyła pancerne drzwi i wyszła z chatki... Daniel pomyślał,iż to będzie najlepsza okazja by zmienić miejsce kryjówki... Wyszedł spod łóżka i stanął na prostych nogach. Na stole zauważył krwawiącego człowieka, ku jego zdumieniu jeszcze żył. Człowiek był w szoku,gdyż przed momętem stracił nogę... Daniel podjął stanowczą i męską decyzję... ...Niepozornie chudy Daniel miał teraz dwa wyjścia: 1. Skorzystać z okazji i uciekać gdzie pieprz rośnie; 2. Zostać i pomóc człowiekowi bez nogi; Po szybkim zastanowieniu postanowił zaryzykować i pomóc nieznajomemu. Wziął go na plecy, lecz okazał się zbyt ciężki by go wynieść dalej niż z domku, dlatego też postanowił go ukryć w swojej wcześniejszej kryjówce a sam iść po pomoc. Wsunął chłopka bez nogi pod łóżko i zatarł wszelkie ślady krwi na podłodze by stara grzybiara się nie spostrzegła. Zmierzając ku drzwi usłyszał głos zbliżającej się do chatki Grzybiary, która najwyraźniej nie była zadowolona gdyż usłyszał krzyki " kurw*a, kurw*a, kurw*a, czym ja teraz potne tego hu*a". Daniel zwinnym krokiem ukrył się w szafie, w której na wieszaku wisiało przebranie dużego HOT-DOG'a. Metalowe drzwi zatrzasnęły się a chłopiec usłyszał tylko ochrypłe słowa ewidentnie wkurzonej starej Grzybiary: "kuurrrr***aaa mać gdzie mój obiad". Daniel mógł teraz dokładnie przyjrzeć się kobiecie. Miała całą spróchniałą mordę, nos jak hamulec od karuzeli, dupę szeroką jak studnia, na plecach było widać lekkiego garba, a na głowie wielki ciemno zielony moherowy beret. Grzybiara była bardzo gruba i wysoka miała ponad dwa metry, gdyby nie jej garb ciężko by było wyjść z chatki. Na twarzy Daniela pojawił się strach i zaniepokojenie. Postanowił wyjść i stawić jej czoło. Wyskoczył z szafy zaskakując, lecz w nie wielkim stopniu Grzybiarę, gdyż była ona przygotowana na wszystko. Powiedziała do niego ochrypłym głosem: - Czułam twój smród, wiedziałam, że ktoś tu jeszcze jest i bardzo dobrze się składa, bo nie mam, co włożyć do gara. Masz dziś pecha drogi chłopcze - zginiesz!!! HAHAHAHA - wybuchnęła śmiechem. - Nie tak prędko Spróchniała Grzybiaro - krzyknął Daniel. Najpierw będziesz musiała mnie pokonać, może nie jestem zbyt silny ale mam granat w dupie i pokonam cię moim rozumem. W oczach Grzybiary Spostrzegł zaniepokojenie, które dodawało mu pewności siebie. Mówił dalej: - Zadam Ci zagadkę! Był kogut na dachu - zaczął. Na twarzy Grzybiary pojawił się uśmiech gdyż znała tą śmieszną zagadkę z kogutem i jajkiem na dachu, lecz ku jej zdziwieniu była to inna zagadka. Daniel kontynuował: - Kogut zrobił gówno. W którą stronę spadło w prawo czy w lewo? Zaniepokojona grzybiara nie znała odpowiedzi na to pytanie i długo się zastanawiała... Nagle Daniel krzyknął: - Ty stara spróchniała Grzybiaro jesteś głupia jak but. Gówno nie mogło spaść w żadną stronę, ponieważ dach był płaski. Grzybiara załamana swoją niewiedzą wpadła w furię i walnęła głową o ścianę tak, aż padła na ziemię nieprzytomna, wtedy to nadarzyła się super okazja......Podczas gdy Grzybiara leżała nieprzytomna na wilgotnej podłodze swojego domku przysłaniając swym wielkim garbem metalowe drzwi tak, że nie dało się ich ruszyć, obejść, przeskoczyć gdyż grzybiara była ciężka, i bardzo duża...Daniel musiał wymyślić inny plan ucieczki. Po chwili namysłu wyjął chłopa spod łóżka posadził go na krześle i powiedział: - nic się nie martw przyjacielu poradzimy sobie..., Lecz człowiek bez nogi nie odpowiadał.. - Daniel kontynuował... Jak masz na imię, bo nie wiem jak mam się do Ciebie zwracać?.., Człowiek bez nogi nadal milczał... Tylko otworzył usta,i zdołał wykrzyczeć cichym głosem AAAAAaaaaaa! Okazało się,że nie ma języka,ponieważ Grzybiara ucięła mu go,gdyż za głośno krzyczał w noc, gdy go porwała podczas spaceru przy poblisko leżącej szutrowej drodze... Teraz Daniel pomimo utrudnionej komunikacji z poszkodowanym umówił się z nim,żeby odpowiadał kiwając głową (TAK - góra,dół NIE - na boki). Daniel nie spodziewał się,że tak długo będzie się męczył ze starą babą.. Przetarł blisko leżącym mopem brudne okno i dostrzegł jasno świecący księżyc. Była godzina 21:17, więc nasz główny bohater nie mógł się z nią uporać juz od 10 godzin... Podczas chwil strachu czas biegnie szybciej.... Daniel w pierwszej chwili chciał wydostać się przez okno, lecz w chatce był zamontowany szereg zabezpieczeń, których praktycznie nie dało się obejść bez szwanku.... Chłopiec rzucił kamień w stronę okna, wtem ze wszystkich stron przy ścianie wyskoczyły kolce, które broniły wyjścia z chatki.. Jak widać Grzybiara była psychopatyczną morderczynią, przygotowana i gotowa na wszystko?..Dlatego Daniel postanowił poszukać innego wyjścia z sytuacji. Nagle Człowiek bez nogi (narrator... NAZWIEMY GO KIKUT),...Więc kikut siedząc na krześle w bezruchu dostrzegł na wilgotnej podłodze obok stolika, (na którym grzybiara zabijała,szatkowała, jednym słowem przygotowywała osoby będące jej głównymi potrawami..) Krople wody zatrzymujące się w linii prostej i w pewnym momęcie zanikających w podłogę. Kikut chwycił Daniela i pokazał mu ręką, co mu chodzi po głowie. Daniel spostrzegł,że w owym miejscu musi byś jakieś tajemne przejście. Bez chwili zawahania rzucił się na kolana i zaczął szukać jakiejś małej klameczki czy czegoś w tym rodzaju. Przez przypadek, podczas gdy macał podłogę natknął się na małe wybulwienie w podłodze i nacisnął w tym miejscu po chwili uruchomił się mechanizm łańcuchowy mający na celu........ No właśnie, czego? Tego nie wiedział, ale domyślał się, że wszystko okaże się w niedługim czasie. Zaczął się rozglądać po mieszkaniu szukając zmian lub otwierających się przejść, które mogł wywołać ten przedziwny mechanizm łańcuchowy. Nic nie mógł znaleźć, gdy po chwili usłyszał szum dochodzący z drugiego pomieszczenia. Ostrożnie zbliżył się do drewnianych drzwiczek a następnie delikatnie je otworzył zaglądając do środka. Ujrzał tam zasrany i śmierdzący kibel, bez deski i bez spłuczki. Zastanowił się przez chwile czy ten mechanizm mógłby być stworzony specjalnie do spuszczania wody??? Jednak jego niezawodna intuicja podpowiadała mu, że to jakaś przykrywka, która coś ukrywa, więc rozpoczął przeszukiwanie kibla... Na pierwszy rzut oka był to normalny kibel, lecz bardzo zasrany w którym znajdowała się ogromna rzadka kupa zatykająca kibel. Wszystko strasznie śmierdziało ohydnym zapachem owej kupy, powodującym odruchy wymiotne u Daniela. Wyciągnął, więc on z tylniej kieszonki spodenek dżinsowych zakrwawiony rękawek koszulki CRACOVIA, (którego nie użył do splecenia liny), i zakrył nim twarz by nie czuć smrodu i dokładnie obejrzeć kibel. Zauważył, że woda kapiąca z muszli na podłogę, przenikała przez drobne szparki podobnie jak pod stołem w drugim pomieszczeniu. Wówczas doszedł do wniosku, że w tym pomieszczeniu musi być ukryta jakaś dźwignia, która otwierałaby tajemne przejściu i której nie mógł wciąż znaleźć. Jedynym miejscem, w które nie patrzył był kibel, ale postanowił, że za hu*a nie włoży do niego ręki, więc postanowił zmusić do tego czynu kikuta, który i tak był bezużyteczny, więc teraz mógł się na coś przydać. Początkowo Kikut stawiał opory, ale zdołał go przekonać Daniel kopniakiem z półobrotu (był to kolejny trick, który nauczył go wielki Chuck Norris)! Tym razem posłusznie kikut włożył rękę do kibla przepychając dłoń przez gęste i śmierdzące gówno starej, Grzybiary. Między czasie zwymiotował ze dwa razy, miał ochotę wyjąć rękę, lecz wiedział, że grozi to kolejnym kopniakiem... W końcu udało mu się przebić przez warstwę gówna i dosięgnąć dziwnego przedmiotu znajdującego się w głębi otworu kiblowego. Jak przypuszczał Daniel była to dźwignia za którą niezwłocznie pociągnął kikut. Tym razem uruchomił się kolejny mechanizm, którego efekty były widoczne. Kibel gwałtownie zaczął zasysać rękę kikuta wciągając ją do środka a następnie głowę i resztę... Było słychać tylko króciutki jęk biedaka. Zanim Daniel zdołał się obejrzeć, z kibla wystawał jedna noga, która w mgnieniu oka zniknęła w głębi kibla, który następnie uniósł się do góry, otwierając w podłodze tajemne przejście. Były to schody, do jakiejś dziwnej sieci tunelów nie wiadomo, dokąd prowadzących. Danielowi zrobiło się przykro z powodu pechowca, który został wciągnięty do kibla, przez chwilkę miał nawet lekkie wyrzuty sumienia, że musiał go kopać po mordzie, lecz szybko zniknęły. Prawdopodobnie był to koniec jego przyjaciela, lecz w tej historii nic nie jest do końca przesądzone!!! Daniel zebrał w sobie siły i niepewnym krokiem zaczął schodzić w dół ostrożnie stąpając po schodach... TAK WŁASNIE WYGLĄDAŁ OSRANY KIBEL W CHATCE STAREJ GRZYBIARY (po wessaniu kikuta oczywiście) Z każdym kolejnym stopniem, który pokonywał Daniel narasta jego strach-, co jeszcze go może spotkać w domu starej Grzybiarki dochodził do ostatniego stopnia schodów jego oczom ukazała się wielka podziemna plantacja marihuany, która prowadziła starucha. Daniel nie mógł uwierzyć swoim oczom, to było z byt piękne żeby było prawdziwe. Ogromne łany zielonych drzewek swoim zapachem przyciągały daniela, jednakże była to pułapka, gdyż pole było otoczone różnorakimi zabezpieczeniami. Ale i tu przydały się umiętnosći nabyte przy okazji obozu harcerskiego. Pierwsza próbą okazały się patrolujące podziemne pole kryształowe koty na paralotniach, które zamiast oczu miały kisiel. Daniel wiedział, że bardzo trudno jest wyprowadzić te skurwysyny w pole. Daniel obmyślił bardzo chytry plan..łuski 9mm posłużyły mu jako pociski do procy którą zrobił z kciuka i małego palca u reki i z już wcześniej wspomnianej gumki od majtek. Na około pola latały 3 koty wiec Daniel musiał być celny gdyż posiadał tyle samo łusek. Na szczęście nasz bohater okazał się wspaniałym strzelcem, wszystkie strzały były celne i unieszkodliwiły koty(a to dzięki częstemu oglądaniu Chucka Norris jak strzelał ze swojego Magnum 45mm). Druga przeszkodą na drodze do "zielonego raju" były 2 Kaczuchy, które miały nie więcej niż 100 cm wzrostu, ale za to skurwiele dobrze skakały, a ich bronią były nabyte w pobliskim monopolowcu pety kiełbasy. Jednakże, co to było dla Daniela, którego idolem jest sami wiecie, kto(podpowiem nie chodzi tu o Voldemorta z Harrego Pottera). Walka z Kaczuchami była krótka, choć wyczerpójaca, dlatego daniel posilił się znalezionym przy jednym z Kaczorów tanim winem o podniecającej nazwie "Sperma szatana". Ostatnio najtrudniejsza przeszkodą była koalicja magicznych bobrów i pijanych pawianów, które w rzeczywistości były dziećmi starej Grzybiarki. Ich umiejętności przewyższały poprzednich strażników "Zielonego Eldorado". Pawiany zataczając się rzucały pustymi butelkami po wcześniej wymienionym magicznym trunku, magiczne bobry rzucały zaklęcia wyrywające pyte. Tego Daniel obawiali się najbardziej, wszak nie mógł dopuścić, aby jego 2 metrowa pyta ucierpiała w tym starciu. Jednakże wymyślił pewien fortel. Przypomniał sobie o winku, które zajebał Kaczuchom i wypił je duszkiem(od autora wino sperma szatana przeciętnego człowieka powala z nóg po 3-4 łykach).Zaczął się nieziemsko zataczać, więc cała koalicja wzięła go za swojego(był on przy okazji bardzo zarośnięty),i puściły go dalej. Kiedy daniel się rzucił na drzewka zielonego jego radości nie było końca. Zaczął tak intensywnie jarać, że w pewnym momencie jego oczom ukazał się KIKUT, który tańczył z Grzybiarka, oraz jego ksiądz probosz, który z dredami siedział obok niego. Tego Daniel już nie przetrzymał i zemdlał................ Gdy Daniel leżał nieprzytomny,Grzybiara powoli odzyskiwała swą przytomność. Nie minęło 10 min.,a już stała na nogach. Co prawda lekko się słaniała na boki jakby wypiła 4 litry wódki i spaliła przy tym 8 jointów. Jak wiemy Grzybiara bardzo lubiła marihuanę i alkohol, codziennie siadała przed swoja chatką na swym bujanym fotelu (o 4 nad ranem)i spalała zielsko ze swej plantacji jakieś 20g... Była już tak przepalona ,że po godzinie jarania miała zwidy! Często widziała zmarłego męża podobnie jak Daniel widział Kikuta tańczącego z Grzybiarą, tak ona widziała swego ukochanego, który był tak samo ohydny jak i ona. W młodzieńczych latach nie byli ohydni i nie chciało się rzygać na ich widok...Mąż Grzybiary zwał się Antoni Spichlerz, brał udział w wojnie w Wietnamie i jako jedyny przeżył wybuch Bomby atomowej w Hiroshimie (był w samym centrum). W Wietnamie Japońce torturowały go, wydłubały mu prawe oko łyżeczką do herbaty, spuścili na niego pitbula i kazali mu zjeść jego pałę, lecz pies połamał wszystkie swoje zęby gdyż jego pała była tak twarda,że sobie nie poradził.. Podczas gdy on nawet nie krzyknął, nie jęknął, nie wydał żadnego zbędnego jęku, który by dawał Japońcom powód do wyższości i dumy. Był bardzo twardy i znosił ból. Lecz tego juz nie wytrzymał... Japońcy złapały jeszcze wtedy piękną, urodziwą młodą Grzybiare w lesie nieopodal jeziorka, gdy zbierała gdyby, następnie przyprowadzili ją na sale tortur, gdzie był Antoni. Wietnamczyki przyniosły w wiaderku kwas solny i siarkowy zostawiając wiadro na stole obok Grzybiary, po czym zwrócili się do Spichlerza...(Antoniego) -Hung Hebe bida la Hiob xi ul -> tłumaczenie...Gdzie leży wasza plantacja merry, jane? *** Antoni nie odpowiadał, na to, Japoniec... Oblał twarz Grzybiary kwasem solnym,który wypalił jej prawie całą mordę - dlatego w obecnej chwili jest taka ohydna i odrażająca... i spytał ponownie Antoniego. - Cheng ale bon tero hipa, xung?, Hing? Are hang? -> Co wybierasz? śmierć? Albo jej spaloną przez kwas mordę? *** Antoni bardzo kochający swą Grzybiare wiedział, że z nimi nie ma żartów wiec dbając o jej dobro wybrał śmierć, ale nie łatwą, wyrwał się z metalowych mocowań (był przykuty do ściany) zabił 10 Japońców z PÓŁOBROTU następnym 12 połamał kręgosłup i poległ od pocisku z czołgu kaliber 0/5 m Zabił tylu żółtków,że grzybiara zdążyła zabrać kawałek jego ręki i zwiać gdzie pieprz rośnie - czyli do lasu...Obecnie przetrzymuje tą rękę w hermetycznie zapakowanym pojemniku trzymanym w lodówce. To była jej fantazja podczas spalania trawy... Gdyby nie Antoni straciłaby cały dorobek swego życia,gdyż hoduje już od 10 roku życia... Gdy już Grzybiara otrzeźwiała i stała na nogach o własnych siłach nie podtrzymując sobie laską.. Zauważyła,że nie ma jej kolacji i postanowiła poszukać Kikuta i Daniela... Zaczęła od sprawdzenia... dopiszcie cos bedzie klawo |
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi | Aktualny czas: 10-09-2010 - 10:05 PM |